Poznajmy się

Joanna:

Jest czerwiec 2018 roku. Zmieniam pracę, w której poznaję Anię ♥. Ania, ruda wiewiórka i fajna o dziwo :)

Anna:

Jest czerwiec 2018 roku. Poznaję Joannę, pewną siebie, konkretną i w dodatku piękną. Już jej nie lubimy, prawda? :)

 

 

 

Ale, ale… cofnijmy się w czasie

 Joanna:

Ponad 3 lata temu wzięłam do ręki książkę „Sekrety urody Koreanek” Charlotte Cho i przeczytałam ją w jedno sobotnie popołudnie. Pamiętam, jak podjęłam pierwsze kroki (a kroków w koreańskiej pielęgnacji jest przecież aż 10!), aby oczyszczać, tonizować, złuszczać, nawilżać i chronić moją skórę. Łatwo nie było. Aby zapamiętać to wszystko drukowałam małe ściągawki i wieszałam w łazience, żeby nie użyć przypadkiem serum przed esencją (o zgrozo, tylko nie to!). Już po kilku tygodniach zaczęło to przynosić pierwsze efekty, skóra zaczęła odwdzięczać się jednolitym kolorytem, brakiem wyprysków i spłyceniem zmarszczek.

Anna: 

Odkąd pamiętam miałam problemy z cerą – powiększone pory, wypryski, przetłuszczająca a jednocześnie przesuszająca się cera. Próbowałam wszystkiego: kosmetyków różnego pochodzenia, wizyt u dermatologów, maści na receptę, kosmetyczek i znachorów (no dobra, ostatnie tylko rozważałam :)). Moja uwielbiająca nowinki mama opowiadała mi kiedyś o koreańskiej pielęgnacji cery. Wtedy jednak proces 10 kroków wydał mi się przerażająco długi i kosztowny.

 

Żale 30-parolatki

 

Joanna:

Wtedy pomyślałam sobie dlaczego tak późno? Dlaczego dopiero po 30-stce odkryłam, że to ważne, że to się opłaca? A no właśnie z powodu większości mam, które, jeżeli chodzi o dbanie o cerę, mówi: „Jesteś za młoda”, „Jeszcze nie musisz”, „Masz czas”. Duży błąd. W Korei dzieci od najmłodszych lat uczy się, że pielęgnować trzeba cały czas, przecież skóra starzeje się każdego dnia, nie dopiero po 30-stce. Inwestujemy w pudry, podkłady, korektory, aby tuszować niedoskonałości, zamiast skupiać się na ich zwalczaniu. Szkoda, że nikt mi nie powiedział – wklepuj, kremuj, nawilżaj, chroń. Ja mówię to wszystkim, i małym i dużym – chodzę i gadam. Ania śmieje się, że zarażam.

Anna:

Kiedy poznałam Joannę pomyślałam: „Mamo! Dlaczego nie posłuchałam Cię wcześniej?”. Spotkałam osobę z cerą o jednolitym kolorycie, bez niedoskonałości, która może pozwolić sobie na przyjście do pracy bez makijażu wyglądając zdrowo i promiennie. Nie trwało długo jak Joanna przygotowała mi ściągę z poszczególnymi krokami i polecanymi produktami. Zaczęłam powoli wdrażać fascynującą mnie pielęgnację. Po kilku tygodniach od dodania do mojego codziennego rytuału podwójnego oczyszczania zaobserwowałam różnicę w wyglądzie skóry – zmniejszone pory, redukcja wydzielania sebum, gojące się i znikające wypryski. Jak nie chcieć więcej?

 

Rozważna i przemyślana decyzja o sklepie

 

 

I tak wszystko się zaczęło

Joanna:

Twórca i pomysłodawca JoAnnek, które traktuje jak swoje dzieci. Fotograf-amator – co może, to zrobi sama; co nie wie, to się nauczy; co się nie nauczy, to zapłaci profesjonalistom. Obróbka zdjęć, insta-fotki, promocja to jej ulubione funkcje. Niepoprawna gaduła ma stały kontakt z dostawcami.

Anna:

Pomysłodawca firmy Jo-Ann. Detalistka, która powtarza, że w szczegółach tkwi 90% sukcesu. Mówi językiem HTML i z entuzjazmem buduje i modyfikuje sklep internetowy. Miłośnik pięknego opakowania, odpowiedzialna za wszystkie zamówienia i wysyłki. Ścisłowiec-matematyk z głową pełną marzeń i pomysłów.

 

 Czas start!

A więc do roboty. Nie ma co płakać. Zaczynamy dziś, teraz – nieważne czy masz lat naście, 30-ści czy 50-siąt lub więcej – TERAZ JEST CZAS DLA TWOJEJ SKÓRY!                                       

      

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl